Nazywam się Wojciech Szczygieł, jestem trenerem, pasjonatem zdrowego stylu życia i  zawodnikiem trójboju siłowego. Bardzo holistycznie podchodzę do tematu odżywiania i jego wpływu na zdrowie.

Swoją pasję do sportu rozwijałem od najmłodszych lat, początkowo jako piłkarz a następnie trenując koszykówkę w klubie Regis Wieliczka. Była to niesamowita szkoła charakteru i samodyscypliny. Tam nauczyłem się ciężko pracować na swój sukces i rozwijając się jako koszykarz, czułem się naprawdę spełniony. Niestety z biegiem lat zauważyłem że gra na tak wysokim poziomie jaki obrałem sobie za cel jest wręcz poza zasięgiem, i wtedy coraz głośniej zaczął odzywać się we mnie głos namawiający do pracy nad swoją sylwetką, ważyłem wtedy ok 60kg i moim wielkim marzeniem było wyglądać jak kulturyści z okładek gazet, metodą prób i błędów nauczyłem się podstaw treningu i odżywiania. Uczestniczyłem w wielu szkoleniach, z uporem starałem się zdobywać wiedzę by móc ciągle się rozwijać.

Z biegiem czasu zauważyłem, że rozwój siłowy wyprzedził u mnie rozwój sylwetkowy, i zdecydowanie zacząłem kierować się w tą stronę, wtedy w mojej głowie pojawił się pomysł startu w Trójboju siłowym, i tak też się stało, wystartowałem raz, później drugi, trzeci… i tak startuje do dzisiaj z coraz wyższymi wynikami. Podczas wszystkich startów udało mi się zająć :

  • 1 miejsce na Mistrzostwach Świata WPA
  • 2x 1 miejsce na Pucharze Polski GPC
  • 2 miejsce na Otwartych Mistrzostwach Grecji
  • 7 miejsce na Międzynarodowej Lidze Wyciskania Leżąc

Aktualnie zdecydowanie najbardziej skupiam się na pracy z podopiecznymi, ciągle się rozwijam, zdobywam nowe doświadczenie i to wszystko przekładam na pracę z ludźmi, tak by osiągać wspólnie coraz lepsze rezultaty. Podążanie drogą trenera jest dla mnie spełnieniem marzenia które siedziało w mojej głowie już od dziecięcych czasów. W erze „trenerów” którzy szukają w świecie fitness przede wszystkim sławy i pieniędzy, spróbuje udowodnić że posiadana wiedza ma znaczenie, a relacja międzyludzka i indywidualne podejście, jest dużo ważniejsze niż lajki, czy setny podopieczny którego imienia nawet nie będziemy umieli już zapamiętać.