święta i kaloryfer?

Święta święta – zaraz rozpocznie się czas szalonego obżarstwa, czas na który każdy fitnessowy freak czekał niemalże cały rok. Wreszcie nadejdzie chwila kiedy można się będzie bezkarnie najeść, o ile najeść to w ogóle odpowiednie słowo. I tu pojawia się dylemat, jak rozegrać święta żeby wilk był syty i owca cała. Przecież nie powiesz babci, że tego akurat nie zjesz bo „nie mieści się w makro”.

Co więc można zrobić by świąteczne szaleństwo minęło w choć częściowej zgodzie z naszą sylwetką?

  • pierwszym dobrym rozwiązaniem będzie spożywanie w dni świąteczne od rana aż do momentu „rodzinnych spotkań” posiłków bogatych w białko, tak żeby zrealizować choć część swojego zapotrzebowania na białko i utrzymać jego syntezę na wysokim poziomie, a kalorie z węglowodanów i tłuszczy zostawić już na czas świętowania. Przy takim rozwiązaniu naprawdę solidna ilość kalorii pozostaje na samo popołudnie i wieczór, także na pewno nie będzie trzeba odmawiać sobie pysznego sernika babci.
  • drugim rozwiązaniem jest przedświąteczne napędzenie metabolizmu, co przez to rozumiem? W dniach poprzedzających święta można by dodać do swojego treningu jakąś ponadwymiarową sesje cardio, można by w mądry sposób wprowadzić parę dni wcześniej refeed lub rotacje węglowodanowa tak żeby uwrażliwić organizm na skoki insuliny.

A co jeśli powiem że te wszystkie metody nie mają sensu? Patrząc pod kątem merytorycznym, spoko – niewątpliwie jeśli zastosujesz którąś z tych metod to może nie zasłonisz tej żyły na kaloryferze na którą tak ciężko pracowałeś, może dalej będziesz oglądał prążki na barkach, ale co z tego? To jest element twojej codzienności. Święta są chwilą kiedy to co ziemskie przestaje grać pierwsze skrzypce, to moment kiedy spotykasz wielu członków rodziny, i to pewnie często po długim okresie czasu, bo przecież życie tak szybko biegnie i nikt nie ma na to czasu. To moment kiedy góruje miłość, życzliwość, to wyjątkowe chwile, unikatowe, ten jeden raz do roku. I naprawdę chcesz to wszystko zepsuć liczeniem kalorii? Rozkminianiem czy ci się węgle zgadzają? Skąd wiesz ile jeszcze przed Tobą wigilii w takim gronie? Doceń ludzi których masz wkoło siebie, dzięki którym te święta mają swój niepowtarzalny klimat, doceń ich wkład w te święta i zamiast wyciągać miskę z kurczakiem albo odmawiać różnych potraw, po prostu przeżyj te święta – nie sylwetką a sercem.

Nie pozwól przysłonić sobie tego, co naprawdę w tych dniach jest ważne. A co z tą waga która pokazuje po świętach o 3-4 kg więcej? To sól i woda skompensowane w organizmie, parę dni i nie będzie po nich śladu. A jeśli chcesz przyspieszyć pozbywanie się ich z organizmie to polecam po świętach kilka spacerów zamiast jazdy wszędzie samochodem lub po prostu solidny interwał.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *